Rozwój inteligentnego rolnictwa in progress!

 

 

 

 

 

Więcej inteligentnych rolniczych maszyn, które będą pomagać w efektywniejszej pracy i zbiorach – to marzenie wielu rolników, które ma szansę się ziścić dzięki projektowi badawczo-rozwojowego konsorcjum, w którego skład wchodzi Politechnika Białostocka. To jedno z wielu innowacyjnych przedsięwzięć, które otrzymały unijne dofinansowanie w konkursie „Szybka ścieżka – Agrotech”, który został zorganizowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju.

Polska jest jednym z czołowych dostawców żywności w Unii Europejskiej, a o konkurencyjności krajowego rolnictwa w najbliższych latach decydować będzie jego poziom technologiczny. Zwłaszcza, że upowszechnienie innowacji w sektorze rolno-spożywczym ma pozytywny wpływ na ochronę klimatu i zdrowie konsumentów.

Konkurs „Szybka Ścieżka – Agrotech” skierowany jest do podmiotów planujących realizację projektów badawczo-rozwojowych z zakresu rozwoju nowych technologii w sektorze rolnym. Celem projektów jest opracowanie innowacyjnego rozwiązania możliwego do wdrożenia w działalności gospodarczej. Idea konkursu to podniesienie konkurencyjności polskich podmiotów pracujących nad projektami m.in. z zakresu robotyzacji i automatyzacji, cyfryzacji czy produkcji rolno-spożywczej przyjaznej środowisku. Dofinansowuje również projekty związane z innowacyjną żywnością czy biotechnologią oraz bioenergią. Projekty muszą być realizowane poza województwem mazowieckim (kategoria regionów słabiej rozwiniętych). Projekt dofinansowany w konkursie, musi wpisywać się w co najmniej jedną Krajową Inteligentną Specjalizację (KIS). Ocenie – według kryteriów, zostały poddane 164 wnioski i zgodnie z zatwierdzoną 26 kwietnia 2021 r. listą rankingową, 54 projekty zostały wybrane do dofinansowania, na łączną kwotę dofinansowania 362 mln zł. Nabór do konkursu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju był prowadzony od 10 sierpnia do 6 listopada ub.r. O wsparcie w ramach konkursu ubiegały się zarówno małe i średnie przedsiębiorstwa, jak i duże firmy oraz konsorcja składające się z przedsiębiorców lub przedsiębiorców i jednostek naukowych.

– Dzięki ponad 3 i półkrotnemu podniesieniu pierwotnie planowanej alokacji, ze 100 do 362 mln zł zostaną zrealizowane 54 najlepsze projekty. Będą to kolejne innowacje w polskiej gospodarce, które z całą pewnością przyczynią się do zwiększenia jakości produkcji żywności. Co więcej, dzięki tym projektom w coraz większym stopniu mamy szansę stać się eksporterem nie tylko żywności, ale również liczącym się dostawcą wysokich technologii towarzyszących jej produkcji. To zmiana, która zachodzi dzięki Funduszom Europejskim – podkreśla Małgorzata Jarosińska-Jedynak, minister funduszy i polityki regionalnej.

Jeden z innowacyjnych nagrodzonych projektów, ma stworzyć konsorcjum firmy SaMasz, Klastra Obróbki Metali oraz Politechniki Białostockiej (dwa wydziały – mechaniczny i elektryczny). Celem ich pracy będzie powstanie trzech maszyn rolniczych do zrównoważonego zbioru zielonki, wykorzystywanie inteligentnych technologii i wspieranie koncepcji samorządowego projektu Doliny Rolniczej 4.0 (czyli rozwoju inteligentnego rolnictwa). Maszyny zostaną wyposażone w opracowane systemy dotyczące m.in. monitorowania w czasie rzeczywistym zbieranego plonu. Rozwiązania zastosowane w maszynach, dadzą rolnikowi informację na temat diagnostyki tych maszyn, by mogły one efektywniej pracować. Projekt potrwa do końca 2023 roku, a jego wartość wynosi blisko 11,4 mln zł.

Jak wynika z danych NCBR, wśród przedsiębiorstw, którym przyznano grant, są m.in.: firma OPTIDATA Sp. z o.o., Spółdzielnia Mleczarska „Mlekpol” w Grajewie, Polmlek Grudziądz Sp. z o.o. Przyznane dofinansowanie oscyluje w granicach od 800 tysięcy złotych do blisko 36 milionów złotych. Najwyższą liczbę punktów, oprócz wspominanych wcześniej przedsięwzięć, otrzymały projekty takich firm, jak White Hill Sp. z o.o. (system regulacji oświetlenia w szklarniach ze sprężeniem zwrotnym od sygnałów emitowanych przez rośliny (plant-talk) oraz ConnectedLife Sp. z o.o. (opracowanie autorskich sensorów oraz inteligentnej platformy Industril IoT przeznaczonej do monitorowania warunków i poprawy efektywności produkcji szklarniowej).

 

Chcesz przeczytać cały artykuł?

https://agronomist.pl/artykuly/rozwoj-inteligentnego-rolnictwa-in-progress

https://agronomist.pl/

„Polska Net-Zero 2050”

 

 

 

 

 

By osiągnąć neutralność klimatyczną w Polsce do 2050 roku, niewystarczające będzie samo ograniczenie zużycia paliw kopalnych i rozwój odnawialnych źródeł energii oraz energetyki jądrowej. W całej gospodarce, niezbędne będzie m.in. wychwytywanie, składowanie i utylizacja dwutlenku węgla, elektryfikacja przemysłu, wykorzystanie wodoru, ekspansja elektromobilności i zmiany strukturalne w sektorze rolnictwa. To najważniejsze wnioski raportu „Polska Net-Zero 2050”. W opracowaniu, przeanalizowano możliwości przejścia do gospodarki neutralnej klimatycznie w Polsce, zgodnie z celami polityki klimatycznej zadeklarowanymi w Europejskim Zielonym Ładzie. Dokonano próby oceny koniecznej transformacji sektorowej wszystkich sektorów gospodarki, ze szczegółową analizą energetyki, transportu i rolnictwa.

Budowanie neutralnej klimatycznie polskiej gospodarki

Polska, jako państwo członkowskie Unii Europejskiej, z jednej strony ma prawo do kształtowania swojego miksu energetycznego w autonomiczny sposób, z drugiej musi podporządkowywać się wymogom polityki energetyczno-klimatycznej, kształtowanej w ramach UE. W Polsce kluczowym dokumentem strategicznym rządu, który stara się pogodzić te wyzwania jest Polityka energetyczna Polski, przygotowywana na podstawie ustawy z dnia 10 kwietnia 1997 r. Prawo energetyczne (Dz. U. z 2021 r. poz. 716, z zm.). Ostatni dokument tego typu, został przyjęty przez Radę Ministrów w marcu 2021 r.

Celem raportu „Polska Net-Zero 2050”, jest wsparcie procesu określania długoterminowych kierunków działania na rzecz budowania neutralnej klimatycznie polskiej gospodarki, szacowanie barier i uwarunkowań, a w szczególności wparcie przygotowania krajowej strategii niskoemisyjnej do 2050 roku oraz wsparcie poszczególnych gałęzi gospodarki w budowaniu własnych sektorowych dobrowolnych planów działania na rzecz osiągnięcia unijnego celu neutralności klimatycznej do 2050 roku. Dokument ten, został przygotowany w Centrum Analiz Klimatyczno-Energetycznych utworzonym w Krajowym Ośrodku Bilansowania i Zarządzania Emisjami, który jest częścią Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego.

Scenariusze redukcyjne emisji gazów cieplarnianych

Zaimplementowane ścieżki redukcji emisji gazów cieplarnianych w Unii Europejskiej, zakładają że wszystkie państwa członkowskie, w tym Polska, realizują wspólną politykę klimatyczną. Głównym narzędziem realizacji celu redukcyjnego emisji gazów cieplarnianych, jest wdrożony system handlu uprawnieniami do emisji w Unii Europejskiej, obejmujący obecnie przede wszystkim energochłonne sektory gospodarki i produkcję energii. Instalacje objęte tym systemem, muszą rozliczać się z własnych emisji uprawnieniami, których liczba jest corocznie zmniejszana, tak aby osiągnąć odpowiednie poziomy redukcji. Cena uprawnień do emisji jest jednakowa we wszystkich państwach objętych systemem EU ETS. Co istotne, nie ma podziału celów redukcyjnych pomiędzy państwa członkowskie w obszarze działania tego systemu.

Najważniejsze wnioski z raportu

W opracowaniu „Polska Net-Zero 2050”, przeanalizowano możliwości przejścia do gospodarki neutralnej klimatycznie w Polsce, zgodnie z celami polityki klimatycznej zadeklarowanymi w Europejskim Zielonym Ładzie.

Jak wynika z raportu, aby osiągnąć neutralność klimatyczną w Polsce do 2050 roku, niewystarczające będzie samo ograniczenie zużycia paliw kopalnych i rozwój odnawialnych źródeł energii oraz energetyki jądrowej. W całej gospodarce, potrzebne będzie m.in. wychwytywanie i utylizacja dwutlenku węgla oraz wychwytywanie i składowanie dwutlenku węgla, elektryfikacja przemysłu, wykorzystanie wodoru, ekspansja elektromobilności i zmiany strukturalne w sektorze rolnictwa. Co ważne, większość redukcji emisji w Polsce następuje w sektorze energetycznym, lecz rola tego sektora w wysiłku redukcyjnym maleje w czasie. Sektor ten jest odpowiedzialny za ok. 80% łącznej redukcji do 2030 r. i za 55% łącznej redukcji do 2050 r. (względem 2015 r.).

*Transformacja sektora energetycznego w Polsce będzie wymagała znacznych nakładów inwestycyjnych. Realizacja scenariusza NEU, łącznie w okresie 2021-2050, wymagałaby nakładów w energetyce na poziomie ok. 295 mld EUR (bez nakładów związanych z rozbudową i modernizacją sieci przesyłowej i dystrybucyjnej ani modernizacji istniejących jednostek wytwórczych).

*Koszty zwiększonych ambicji redukcyjnych odzwierciedlają się również w zmianach konsumpcji gospodarstw domowych. W scenariuszu neutralności NEU, skumulowana w okresie 2021-2050 konsumpcja gospodarstw domowych, obniża się dla Polski w stosunku do BAU o ok. 249 mld USD’14 (188 mld EUR’14). Spadki konsumpcji są wywołane m.in. spadki konkurencyjności gospodarki względem reszty świata i zwiększonymi potrzebami inwestycyjnymi w sektorze energetycznym.

*W transporcie, niskoemisyjna transformacja wymaga rozwoju technologicznego pojazdów elektrycznych i zasilanych wodorem. W 2030 roku, 21% przewozów towarów będzie odbywać się za pomocą środków transportu wykorzystujących energię elektryczną i wodór, a w 2050 r. udział ten osiągnie poziom 65% ogółu transportu towarów. Ponadto, niezbędne są nakłady inwestycyjne na rozwój infrastruktury (stacje ładowania pojazdów elektrycznych i stacje tankowania wodoru, budowa sieci trakcyjnej dla samochodów ciężarowych).

Rolnictwo a redukcja emisji gazów cieplarnianych

Wyniki analizy zawartej w raporcie wskazują, że wprowadzenie znaczących redukcji emisji gazów cieplarnianych w sektorze gospodarstw rolnych, nie może być w pełni skompensowane poprzez zmniejszenie emisji jednostkowej i niestety prowadzi do ograniczenia wielkości produkcji rolniczej, zwłaszcza zmniejszenia produkcji zwierzęcej.

 

Chcesz przeczytać cały artykuł?

https://agronomist.pl/artykuly/polska-net-zero-2050

https://agronomist.pl/

Innowacje dla klimatu!

 

 

 

 

 

Ruszył nowy, czteroletni projekt „European Climate and Energy Modelling Forum”. Jego celem jest powołanie nowej instytucji na poziomie europejskim, która zmierzy się z kluczowym wyzwaniem naszych czasów, jakim jest osiągnięcie neutralności klimatycznej. Innowacyjnych działań dla klimatu, będzie się podejmował także przedstawiciel Polski – Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy/Krajowy Ośrodek Bilansowania i Zarządzania Emisjami/ Centrum Analiz Klimatyczno-Energetycznych.

Forum z ambitnym zadaniem

Forum zgromadzi naukowców zajmujących się energią i klimatem oraz decydentów z całej Europy, w celu stworzenia spójnej i solidnej bazy danych istotnej do tworzenia ram politycznych dla osiągnięcia neutralności klimatycznej. Zadania IOŚ-PIB/KOBIZE/CAKE w ramach projektu, obejmują prace w ramach dwóch pakietów badawczych tzw. Working Packages. Pierwszy z nich, dotyczy drogi do neutralności w UE, zaangażowania w tworzenie scenariuszy i prowadzenie analiz, a także wykorzystanie i aktualizację modelu energetycznego MESSA. Drugi pakiet dotyczy społeczności, zasięgu, rozpowszechniania efektu projektu oraz zbudowania sieci interesariuszy.

Konsorcjum „European Climate and Energy Modelling Forum”, jest kierowane przez Królewski Instytut Technologiczny w Sztokholmie i składa się z 15 partnerów z 9 krajów. Projekt jest finansowany z programu ramowego Unii Europejskiej w zakresie badań naukowych i innowacji Horyzont 2020.

Jak wskazują naukowcy IOŚ, dzięki zaangażowaniu interesariuszy, podjęciu działań politycznych i badawczych, projekt zidentyfikuje krytyczne pytania badawcze, którymi następnie zajmie się Forum. Ambitne zadanie, jakim jest analiza porównawcza 20 modeli opracowanych i utrzymywanych przez członków projektu, wraz z modelami nowych członków Forum, będzie stanowić rdzeń programu badawczego. Analizy będą dotyczyły m.in. roli strony popytowej i podażowej, zachowań społecznych oraz działań UE w globalnym kontekście politycznym. W ramach projektu, opracowana zostanie również nowatorska, otwarta infrastruktura cyfrowa do obsługi komunikacji i dyskusji nad scenariuszami, modelami, założeniami i wynikami.

Rada ds. Środowiska, Energii i Zasobów Naturalnych

Działania na rzecz osiągnięcia neutralności klimatycznej podejmowane są na forum międzynarodowym, ale także w poszczególnych krajach UE. Ochrona klimatu i środowiska będą celem nowo powstałej Rady ds. Środowiska, Energii i Zasobów Naturalnych, którą powołał Prezydent Polski Andrzej Duda. Do zadań Rady należeć będzie w szczególności: wsparcie działań Prezydenta w kontekście analizy aktualnych problemów w zakresie środowiska, energii i zasobów naturalnych; przegląd i analiza rozwiązań prawnych oraz opracowywanie założeń i projektów prezydenckich inicjatyw legislacyjnych w tych tematach; tworzenie forum debaty i dialogu w tym zakresie, a także edukacja oraz promocja działań i inicjatyw służących ochronie środowiska naturalnego.

 

Chcesz przeczytać cały artykuł?

https://agronomist.pl/artykuly/innowacje-dla-klimatu

https://agronomist.pl/

Jadalne opakowania z odpadów roślinnych

 

 

 

 

 

Surowce nieodnawialne do lamusa, idzie nowe! Pojawił się niezwykle interesujący kierunek wykorzystania odpadów poprodukcyjnych. Biotechnolożki z Politechniki Łódzkiej opracowały opakowania z różnych roślinnych odpadów dostarczanych przez przemysł spożywczy, a nie z surowców pierwotnie przeznaczonych głównie do konsumpcji. Innowacyjny wynalazek został już zgłoszony do ochrony patentowej.

Zazwyczaj, głównymi materiałami do wytworzenia opakowań i naczyń jednorazowych są tworzywa sztuczne, w których produkcji wykorzystywane są m.in. polipropylen, polietylen czy politetraftanlan etylenu. Powstałe produkty są trwałe, ale czas ich rozkładu jest bardzo długi, co ma niekorzystny wpływ na środowisko naturalne. Rewolucji w branży opakowaniowej może dokonać wynalazek badaczek z Politechniki Łódzkiej.
 Mgr inż. Joanna Grzelczyk, dr inż. Ilona Gałązka-Czarnecka i dr inż. Joanna Oracz opracowały w tym zakresie nietypowe ekorozwiązanie.

Nasz zespól opracował technologię otrzymywania opakowań z odpadów roślinnych, a nie z surowców pierwotnie przeznaczonych przede wszystkim do konsumpcji, aby nie zabierać przyszłym pokoleniom surowca produkcyjnego, żywieniowego – mówi dr inż. Ilona Gałązka-Czarnecka z Politechniki Łódzkiej.

Biotechnolożka wskazuje również, że opracowana technologia będzie wykorzystywała do produkcji opakowań i naczyń jednorazowych nawet 65-90 proc. różnych roślinnych odpadów produkcyjnych. Przy czym, zastosowane metody wytwarzania i opracowane receptury zakładają stosowanie tylko surowców naturalnych, bez użycia związków chemicznych.

To właśnie wprowadzenie tych rozwiązań pozwoliło na zaprojektowanie innowacyjnego opakowania – dodaje badaczka.

 

Chcesz przeczytać cały artykuł?

https://agronomist.pl/artykuly/jadalne-opakowania-z-odpadow-roslinnych

https://agronomist.pl/

Inteligentne specjalizacje w promocji lokalnego dziedzictwa, produktów czy turystyki wiejskiej

 

 

 

 

 

 

Geocaching, questing, ambient marketing — by promować lokalne dziedzictwo, produkty lokalne czy turystykę wiejską, trzeba już korzystać z nowych i innowacyjnych metod. Czas przestawić się na odmienne nośniki czy techniki działania. Współczesny konsument jest bardzo wymagający i coraz bardziej odporny na oddziaływanie tradycyjnych form promocji. Obecnie, istotne znaczenie ma poznanie potrzeb konkretnego klienta i przygotowanie dla niego atrakcyjnej, skrojonej na jego miarę, oferty pełnej emocji.

Idzie nowe!

Działania w zakresie promocji lokalnego dziedzictwa, produktów lokalnych czy turystyki, odchodzą już powoli od klasycznej koncepcji marketingu-mix, czyli 4P (price, product, placement, promotion) i zmierzają w kierunku nowego modelu operacyjnego, jakim jest paradygmat 4E, w którym szczególną rolę odgrywa świat wirtualny. Ta koncepcja odnosi się przede wszystkim do emocji i stylu życia konsumentów, a także uwarunkowań społecznych, ekonomicznych i środowiskowych, które wywierają wpływ na podejmowane decyzje zakupowe przez nabywcę. Trzeba pamiętać, że obecnie liczą się oczekiwania konsumenta, jego dążenie do obniżenia ponoszonych kosztów, komfort zakupu i przejrzysta komunikacja. Podsumowując, marketing masowy jest wymieniany na marketing zindywidualizowany, niszowy. Uwaga potencjalnych nabywców skupiana jest na doświadczeniach, jakich dostarczy im produkt i emocjach, jakie on wywoła. Relacje oparte są na interakcji.

Ambient marketing

Jeśli chodzi o promocję lokalnego dziedzictwa, produktów lokalnych czy turystyki, coraz popularniejszy staje się marketing niekonwencjonalny, tzw. ambient marketing. To niestandardowe działania promocyjne, cechujące się oryginalnością, które wykorzystują kreatywne pomysły. Przekaz zazwyczaj jest w nietypowej formie. Ambient marketing jest realizowany i skrojony na miarę określonego produktu, usługi czy też docelowej grupy konsumentów. Skuteczność tej formy jest oczywiście uzależniona od specyfiki segmentu nabywców, do którego przekaz ma dotrzeć. Ten rodzaj promocji jest szczególnie efektywnym narzędziem kreowania marki wśród młodych klientów.

Marketing treści

Marketing treści, czyli content marketing, to sztuka tworzenia wartościowych treści, które odpowiadają na potrzeby odbiorców i docierają do potencjalnych klientów. Do narzędzi content marketingu zalicza się m.in. artykuły, webinaria, video, podcasty, formy graficzne itd., których podstawowym zadaniem jest dostarczenie internautom wiarygodnych i pożądanych przez nich wiadomości i informacji związanych z daną branżą. Jak wskazuje LGD Zakole Dolnej Wisły w poradniku „Kodeks dobrych praktyk. Inteligentne specjalizacje w promocji lokalnego dziedzictwa”, ta forma opiera się na budowaniu długotrwałych relacji z odbiorcą poprzez interakcję i zaangażowanie obu stron. Content marketing to przyszłość promocji, ponieważ obecnie istotne jest wychodzenie z treścią do klienta – w taki sposób, by go aktywować i pobudzać do działania. Promować lokalne dziedzictwo, produkty lokalne czy turystykę, można za pomocą content marketingu za pośrednictwem mediów społecznościowych. Interaktywny dialog umożliwia np. Facebook. Jego podstawowym narzędziem komunikacji marketingowej jest fanpage, a poza nim: aplikacje, gry, reklama angażująca, grupy tematyczne. Mediów społecznościowych jest wiele, największy wspomniany już Facebook, ale także YouTube, Instagram, Twitter, Pinterest i inne. Internet umożliwia wypowiedzi wszystkim użytkownikom. Komunikacja między nimi odbywa się stale i dwukierunkowo. Trzeba tylko pamiętać o tym, by konto było aktywne. Prezentacja obiektu, usługi turystycznej, wydarzenia czy produktu, może odbyć się np. za pomocą relacji na żywo na profilu Facebook’owym. Uzupełnieniem Facebook Live są transmisje na Instagramie czy na Snapchacie.

Aplikacje mobilne

W promocji lokalnego dziedzictwa, wykorzystuje się coraz częściej różne aplikacje mobilne, czyli oprogramowania działające na urządzeniach przenośnych, takich jak telefony komórkowe, smartfony czy tablety. To oprogramowanie projektowane głównie na telefony komórkowe, może być płatne lub darmowe, w obu wypadkach dostępne w sklepach internetowych. Przykładem takiego działania, może być aplikacja mobilna „Polska smakuje”, uruchomiona przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, w ramach prowadzonej kampanii „Polska smakuje”. Wraz ze stroną internetową, konsumenci uzyskają platformę komunikacji pomiędzy producentami polskiej żywności, a konsumentami, którzy taką żywność cenią i jej poszukują.

 

Chcesz przeczytać cały artykuł?

https://agronomist.pl/artykuly/inteligentne-specjalizacje-w-promocji-lokalnego-dziedzictwa

https://agronomist.pl/

Smart villages, czyli rewitalizacja usług wiejskich

 

 

 

 

 

Niewielka, a z olbrzymim potencjałem! Górnicza wioska w Pile-Młyn na Kujawach i Pomorzu, wygrała konkurs na najlepszą Smart-Wieś w Polsce. Jak się okazało, dzięki innowacjom społecznym i cyfrowym, nie tylko świeci przykładem, ale przede wszystkim stała się kopalnią idei smart villages. To tylko kolejny dowód na to, że poprawa konkurencyjności terenów wiejskich, przy jednoczesnym poszanowaniu ekonomicznych, społecznych i środowiskowych potrzeb jej mieszkańców jest możliwa.

Mała wieś Piła, w której mieszka 109 mieszkańców, być może do tej pory nie wyróżniałaby się zbytnio od innych malowniczych wiosek w Borach Tucholskich w gminie Gostycyn, gdyby nie fakt, że powstała tam wieś tematyczna – górnicza wioska, która stała się motorem „smart” zmian w wiejskiej miejscowości. Wszystko zaczęło się od powstania Stowarzyszenia Mieszkańców i Miłośników Piły nad Brdą BUKO, które założyli Agnieszka i Wojciech Weynowie. Właśnie tak zrodziła się inteligentna wieś, która wykorzystuje nowoczesne technologie w celu poprawy jakości i poziomu życia jej mieszkańców.

Chcieliśmy wybudować w Borach Tucholskich dom. Gdy kupowaliśmy działkę w naszej wsi, nikt nam nie powiedział, że kiedyś była w tym miejscu – w lesie, kopalnia. Zbledliśmy, gdy jeden z mieszkających w wiosce starszych panów przestrzegł nas, że wszystko nam się pozapada, bo budujemy na terenach pokopalnianych. I właśnie dopiero wtedy dowiedzieliśmy się, że funkcjonowała tu kopalnia. Postanowiliśmy wykorzystać historyczną tradycję naszej wsi, w której w połowie XIX wieku, rozpoczęto eksploatacją złóż węgla brunatnego. Kopalnie działały w latach 1850-1939. Pierwsza nazywała się „Buko” – od nazwiska właścicieli, braci Davida i Jakoba Bukowzerów. Budując przyszłość, nawiązaliśmy do przeszłości – opowiada Agnieszka Weyna.

Górnicza wioska tematyczna rozwijała się przez lata. Dawna historia okazała się skarbem, który zainspirował mieszkańców. We wsi można zobaczyć pokaz, jak wydobywano węgiel, dzięki odbudowanej drewnianej wieży wyciągowej i przekonać się, jak wygląda stary szyb kopalni „Montania”. Istnieje także możliwość przejścia się specjalnym szlakiem i poznawania dźwięków przyrody, przy okazji dowiadując się o tajemnicach przeszłości podziemnych kopalń węgla brunatnego. Najmłodszych czeka gratka – spotkanie z duchem kopalni. Wszyscy mogą brać udział w grze terenowej i stać się poszukiwaczem skarbu Górnika Wilhelma. Odpocząć można w Górniczym Ogrodzie i w Koziej Zagrodzie.

Podjęliśmy się wielu działań, które jak się okazało, poprawiły jakość i poziom życia mieszkańców sołectwa. Powstał projekt „Ekomuzeum Węgla Brunatnego w Borach Tucholskich”, zainicjowaliśmy grę terenową „Quest Kuferek Wilhelma Krügera”. Utworzyliśmy również Przedsiębiorstwo Społeczne „Górnicza Wioska” Sp. z o.o. Dla turystów przygotowaliśmy grę terenową, geocaching. Mamy też interaktywną makietę Maszynowni. Dbamy nie tylko o to, by przyciągać do nas gości i by atrakcyjnie spędzali u nas czas, aktywizujemy naszych mieszkańców, ale także dbamy o środowisko. Powstała u nas biologiczna oczyszczalnia ścieków – mówi Wojciech Weyna.

Różnorodność i innowacyjność przeprowadzonych działań, projektów i rozwiązań, wpisują się w ideę smart villages ze względu na swój wymiar społeczny – utworzenie wioski tematycznej, aktywizacja gospodarcza mieszkańców w branży turystycznej z wykorzystaniem lokalnych zasobów historycznych, kulturowych i przyrodniczych. Przeprowadzone działania są również innowacyjne w zakresie wykorzystywania technologii cyfrowych – warsztaty z modelowania 3D i digitalizacji obiektów zabytkowych, wykorzystanie technologii audio i wideo w obsłudze ruchu turystycznego przez mieszkańców – np. usługa audioprzewodnika w 3 językach, interaktywny model miejscowości Piła z przeszłości, monitoring budek lęgowych ptaków zamieszkujących wieś tematyczną. Takich wsi jak Piła, z pewnością powinno być w Polsce jak najwięcej.

 

Chcesz przeczytać cały artykuł?

https://agronomist.pl/artykuly/smart-villages-czyli-rewitalizacja-uslug-wiejskich

https://agronomist.pl/

Innowacje na rzecz poprawy bioróżnorodności w sadach

 

 

 

 

 

 

Sadzenie pasów łąk kwietnych i odmian ozdobnych jabłoni, jako wsparcie procesu zapylania czy zakładanie nowych uli z dziką pszczołą oraz budek lęgowych i siedlisk przyjaznych ptakom. To tylko niektóre z innowacji, jakie można wprowadzić w sadach, by zwiększyć w nich bioróżnorodność. Rolnictwo jest podstawą wielu ekosystemów, charakteryzujących się bogatą bioróżnorodnością, przyczynia się ono do utrzymania różnorodności gatunków i posiada duże rezerwy materiału genetycznego. Nawet jeśli grunty rolne wykorzystywane są przede wszystkim do produkcji zdrowej i dobrej jakościowo żywności oraz odnawialnych surowców, ochrona bioróżnorodności i trwała działalność rolna, są ściśle ze sobą związane.

Nowoczesne rolnictwo, poza wytwarzaniem żywności wysokiej jakości, powinno celowo utrzymywać różnorodność biologiczną.

Na terenie naszego kraju możemy dbać o różnorodność biologiczną poprzez wiele działań, takich jak stosowanie płodozmianu, utrzymywanie w należytym stanie gruntów ugorowanych i odłogowanych, a także rowów i cieków wodnych. Niezwykle istotne jest również obsiewanie gruntów rolnych roślinami miododajnymi (koniczyna, lucerna, facelia błękitna, gryka siewna, łubin, seradela), zakładanie pasiek dla pszczół, hodowla pszczoły murarki ogrodowej i trzmieli. Zwróćmy także uwagę na uprawę współrzędną roślin, zakładanie budek lęgowych w celu gniazdowania gatunków ptaków, stwarzanie warunków życia dla bytowania gatunków naturalnie występujących. Pozostawiajmy nieużytki rolne w niezmienionym stanie jako miejsce bytowania organizmów pożytecznych. Dbajmy o organizmy pożyteczne występujące na plantacjach, utrzymujmy zadrzewienia, zakrzaczenia, nasadzajmy drzewa i krzewy ozdobne z kwiatów i owoców. Polepszajmy proces zapylania np. poprzez zakładanie dzikich kolonii pszczół u dostawców – wyjaśnia Karolina Śluzek, ekspertka ds. zrównoważonego rozwoju DOEHLER Sp. z o.o., firmie zajmującej się przetwórstwem owoców i warzyw, która wdraża u sadowników innowacje na rzecz bioróżnorodności.

Obecnie, sadownictwo w Polsce skupia się na wielkoobszarowych, monogatunkowych i monoodmianowych plantacjach. Intensywne sadownictwo ma swoje zalety: w znaczny sposób zwiększa plon powierzchniowy z hektara, ułatwia ochronę, usprawnia nawożenie i wszelkie prace agrotechniczne w sadzie. Uprawy monokulturowe mają wiele negatywnych aspektów: pojawianie się ras odpornych niektórych patogenów, jednolity pyłek w kwaterze – brak możliwości zapylenia krzyżowego, zmniejszenie bioróżnorodności w sadzie, zwiększone ryzyko przemienności owocowania. Tymczasem, proces zapylania w sadach można wspierać poprzez sadzenie odmian ozdobnych jabłonni.

Odmiany ozdobne jako zapylacze, charakteryzują się bardzo długim okresem kwitnienia i kiełkowania pyłku. Wpływają więc na zwiększenie bioróżnorodności odmianowej w sadzie, lepszą jakość owoców poprzez zwiększenie liczby nasion. Co ważne, w odmianach ozdobnych nie ma potrzeby liczenia okresu karencji. Dodatkowo, owoce stanowią pokarm dla zwierząt w okresie zimowym. Mamy także lepsze zawiązywanie owoców w latach o niesprzyjających warunkach atmosferycznych – wyjaśnia Karolina Śluzek.

Istotne jest również racjonalne i ekonomiczne nawadnianie sadów i plantacji. Sadownicy mogą zaopatrzyć się w tensjometry – urządzenia wspomagające decyzję o rozpoczęciu nawadniania. Dzięki temu, będą w stanie ograniczyć koszty nawadniania, jak również planować w przyszłości opłaty za wodę.

Szczególnie ważna jest ochrona owadów zapylających – tworzenie kwietnych łąk roślin miododajnych. Przyroda w dużym stopniu uzależniona jest od zapylania przez wiatr i owady. Ponad 80% gatunków roślin do wydania nasion wymaga obecności owadów zapylających, a blisko 30% żywności jest bezpośrednio lub pośrednio uzależniona od zapylania przez nie. Największy udział w zapylaniu roślin mają owady pszczołowate, których mamy w Polsce 460 gatunków, w tym trzmiele, trzmielaki, pszczelinki, pszczoły samotnice, a także pszczoła miodna. W uprawach sadowniczych, gdzie plonem są owoce wysokiej jakości, rośliny muszą być zapylane przez pszczoły – i tu świetnie sprawdza się pszczoła miodna. Inne zabiegi, takie jak stosowanie środków ochrony roślin lub regulatorów wzrostu, jedynie chronią ilość i jakość powstałego plonu.

Zapylanie roślin jest warunkiem zachowania bioróżnorodności, niezbędnej dla właściwego, zrównoważonego funkcjonowania ekosystemów. Praca jaką wykonują zapylacze jest bezcenna – zarówno dla środowiska, jak i produkcji żywności, a w efekcie dla jakości życia ludzi. Zalet utworzenia kwietnej łąki jest wiele, przede wszystkim dostarcza naturalny pokarm pszczołom, trzmielom i motylom. Zapobiega wyrastaniu chwastów. Kwitnie przez cały okres wegetacji. To przede wszystkim atrakcyjna mieszanka roślin miododajnych – mówi Karolina Śluzek.

 

Chcesz przeczytać cały artykuł?

https://agronomist.pl/artykuly/innowacje-na-rzecz-poprawy-bioroznorodnosci-w-sadach

https://agronomist.pl/

Liderka Barbara Idczak

 

 

 

 

 

Z wykształcenia jest doktorem chemii, ale zamiast badać naturę i właściwości substancji w laboratorium, prowadzi uznane za najlepsze agroturystyczne i ekologiczne gospodarstwo na Pomorzu, które specjalizuje się w lawendzie. O stworzonym wraz z mężem, fioletowym świecie na wsi, Barbara Idczak opowiedziała Marii Sikorskiej, autorce telewizyjnego programu Z klimatem i z pasją.

Skąd Twoje zamiłowanie do rolnictwa?

– Z pewnością zamiłowanie do rolnictwa, do ziemi, przekazali mi rodzice. Przez większą część życia mieszkałam na wsi, gdzie moi rodzice – oprócz pracy zawodowej, zajmowali się również gospodarstwem rolnym. Moja mama jest inżynierem rolnictwa, a tata z zamiłowania rolnikiem, choć z wykształcenia i wykonywanej pracy – budowlańcem.

Zawsze wiedziałaś, że zostaniesz rolniczką, zwiążesz się z terenami wiejskimi?

– Nie, choć zawsze ciągnęło mnie do rodzinnych stron. Ja z wykształcenia jestem m.in. doktorem chemii. Ciekawiły mnie w życiu różne rzeczy i w różnych stronach świata zdobywałam wykształcenie, jednakże – tak jak wspomniałam, zawsze ciągnęło mnie do rodzinnych stron. Dostaliśmy od rodziców kawałek ziemi i tak naprawdę powoli z mężem dojrzewaliśmy do tego, co chcemy w życiu robić. W tamtym czasie oboje pracowaliśmy w firmie zajmującej się edukacją multimedialną. Decyzję o pozostaniu na wsi podjęliśmy świadomie – oboje z mężem, dopiero potem przyszły pomysły na życie.

Twój mąż także pochodzi z rolniczej rodziny czy pokochał wieś, bo pokochał Ciebie?

– Mój mąż pochodzi z miasta, aczkolwiek jego rodzice zabierali go często na wieś, gdzie poznawał wiejskie uroki i klimaty. Do czasu, kiedy się poznaliśmy, nie wyobrażał sobie na stałe życia poza miastem. Więc tak – chyba wybrał wieś, bo pokochał mnie. Ale tutaj już trzeba byłoby dopytać mojego męża…

Prowadzicie jednocześnie gospodarstwo ekologiczne oraz agroturystyczne. Wyzwanie niełatwe. Jaką macie receptę na sukces?

– Dużo ciężkiej pracy i miłość do tego co się robi. Ważna jest oczywiście otwarta głowa na różne pomysły – a tych mamy czasem aż za dużo!

Dlaczego zdecydowaliście się postawić właśnie na lawendę? To dość nietypowe w województwie pomorskim

– Tak, to prawda. To tutaj dość nietypowe. Pomysł zrodził się w drodze do ówczesnej pracy. Podczas jednej z rozmów, tak po prostu stwierdziliśmy, że chcemy na kawałku ziemi, którą mamy, spróbować posiać lub posadzić lawendę. Tak to się zaczęło. To nie był pomysł na życie czy pomysł biznesowy. Decyzja chwili. Po trzeciej próbie nam się udało. Trochę to trwało, ale od tego czasu, ciągle powiększamy areał i próbujemy z nowymi odmianami.

 

Chcesz przeczytać cały artykuł?

https://agronomist.pl/artykuly/rolniczka-z-lawendowa-pasja

https://agronomist.pl/

Liderka Bożenna Sierańska

 

 

 

 

 

Według ONZ ds. Wyżywienia i Rolnictwa, kobiety wykonują prawie połowę całości prac rolnych w krajach rozwijających się i pracują nawet o 13 godzin tygodniowo więcej niż mężczyźni, często bez odpowiedniego przeszkolenia, zasobów czy nawet praw do uprawianej ziemi. Dobrze udokumentowane są przypadki marginalizowania oraz niezauważania roli kobiet, a w wielu regionach powszechne jest wykluczanie kobiet z procesu podejmowania istotnych dla upraw decyzji. Gdyby kobiety miały dostęp do takiego samego zaplecza, co mężczyźni, uzyskiwane przez nie efekty pracy zwiększyłyby się nawet o 20-30%*, a to mogłoby przyczynić się do eliminacji głodu wśród 100-150 milionów ludzi na całym świecie. O wyzwaniach i ograniczeniach stojących przed rolniczkami, Marii Sikorskiej opowiedziała Bożenna Sierańska – polska reprezentantka międzynarodowej kampanii „Closing the Crop Gap – Kobiety na Roli”, której celem jest budowanie świadomości w zakresie nierówności, z jakimi mierzą się kobiety w rolnictwie.

Rolnictwo to Pani pasja?

– To zawód i pasja, miłość na całe życie, przywiązanie do ziemi. Od 40 lat, wspólnie z mężem prowadzimy uprawę ziemniaków przemysłowych w mazowieckiej wsi Żukówka. Mimo obowiązków związanych z prowadzeniem domu, wychowywaniem dzieci, z zaangażowaniem pracowaliśmy wspólnie na stworzenie dużego przedsiębiorstwa. Wspólnie – to ważne określenie w tym wszystkim. Razem decydowaliśmy o kierunku rozwoju gospodarstwa. Zawsze mówię żartobliwie, że jeśli do tej pory się nie rozwiedliśmy i potrafimy rozmawiać, znaczy to, że znaleźliśmy wspólny język działania. Jeśli się kłócimy, to tylko o drobiazgi, w sprawach kluczowych jesteśmy zgodni – i o to chodzi.

Dostrzega Pani, że w Polsce wciąż istnieje duży problem z zauważaniem wkładu kobiet w rozwój sektora rolnego, mimo że kobiety stanowią ponad 40% siły roboczej w rolnictwie i prowadzą około 30% wszystkich gospodarstw?

– Chłopcy na wsi, w gospodarstwach, od małego są chowani, by przykręcić śrubki, wsiąść na ciągnik, by potrafić sprawdzić, jak działa. Dziewczynkom daje się wtedy do zabawy lalki, garnki. Od samego początku jest podział: moja rola, twoja rola. W większości gospodarstw, które znam, dominantami są mężczyźni. Dlatego, że to oni są producentami. Są na spotkaniach, na zebraniach. To oni podejmują decyzje. Czasami rozmawiają, są bardzo ważni, a kobiety stoją w kącie. Mówię sobie wtedy: nie! Tak nie może być! Buntuję się także, jak przedstawiciel handlowy przyjeżdża do gospodarstwa i prosi męża o rozmowę. Biorę w niej zazwyczaj udział, bo obydwoje decydujemy o prowadzeniu naszego biznesu, choć każdy z nas ma określoną specjalizację. To kobieta w rolnictwie wykonuje tak dużo pracy i jest tak zajęta, że gdyby tak popatrzeć godzinowo – ile mężczyzna pracuje w gospodarstwie, a ile kobieta, to niewątpliwie wynik byłby na plus dla kobiety. Z obliczeń ONZ wynika, że kobiety na roli pracują więcej o 13 godzin tygodniowo niż mężczyźni. Zawsze był taki podział pracy: mąż agrotechnika i pole, ja dom, pole, kuchnia i wszystkie inne rzeczy. Dzieci się właściwie wychowywały u nas w międzyczasie. Dla mnie nierzadko nagrodą było iść w pole, chociażby z motyczką, a potem spokojnie sobie nawet dziesięć godzin popracować i móc przy tym sobie spokojnie pomyśleć. Gdy dzieci były małe, pracowałam jak na trzech etatach. Wydaje mi się, że tyle samo poświęcam czasu, energii, determinacji, żeby gospodarstwo funkcjonowało, więc nie lubię być spychana do pozycji, że jestem tą osobą mniej ważną. Denerwuję się, że kobiety czasami są postrzegane przez pryzmat prowadzenia domu, zakupów, a reszta jest traktowana jak domena mężczyzn. Dobrze, że ty pełnisz swoją rolę w gospodarstwie, a ja swoją, ale pracujemy razem na sukces naszego przedsiębiorstwa. Nie chciałabym się jednak skupiać na ograniczeniach i wyzwaniach stojących przed polską wsią, ale podnosić świadomość społeczną. Zachęcać inne kobiety do pozostania na wsi, do bycia rolniczką. Do bycia dumną z tego, kim się jest i doceniania swojej pracy, swojej siły, swojego wkładu.

 

Chcesz przeczytać cały artykuł?

https://agronomist.pl/artykuly/kobiece-rolniczenie-ma-znaczenie

https://agronomist.pl/

Liderka Monika Liberacka

 

 

 

 

 

Jest jedną z kobiet tworzących największe w Polsce biodynamiczne i ekologiczne gospodarstwo w Juchowie. To właśnie tam powstaje jedyne w kraju mleko sienne z unijnym certyfikatem Gwarantowana Tradycyjna Specjalność. O dążeniu do pełnej symbiozy rolnictwa z naturą, a także o wyjątkowej misji tworzonego projektu wiejskiego, Monika Liberacka opowiedziała Marii Sikorskiej, autorce telewizyjnego programu Z klimatem i z pasją.

Jak funkcjonuje gospodarstwo w Juchowie?

– Staramy się naszą produkcję prowadzić w cyklu zamkniętym – nawozy organiczne pochodzą głównie z naszego gospodarstwa. Sami produkujemy preparaty biodynamiczne i pracujemy nad odbudową żyzności naszej gleby. Nasze zwierzęta żywimy w głównej mierze paszami wyprodukowanymi u nas.

W żywieniu krów możecie Państwo stosować pasze treściwe w ilości maksymalnie 25% suchej masy dawki pokarmowej, ponieważ produkujecie wyjątkowe mleko – mleko sienne.

– Dokładnie, mamy więc jeszcze dodatkowe obwarowania. Zdecydowaną większość dawki pokarmowej naszych krów, stanowią siano i zielonka w okresie wypasu. A wypasamy nasze krowy chyba najintensywniej w Polsce, z czego jesteśmy bardzo dumni. Żywienie pastwiskowe pozwala na realizowanie naturalnego behawioru naszych zwierząt. Nawet zimą mają dostęp do niezadaszonej przestrzeni w naszych obiektach. No i cały czas blisko krów przebywają nasze buhaje, wyborne osobniki… Dobre warunki środowiskowe, to wyższy poziom dobrostanu, a to z kolei przekłada się na zdrowie, produkcyjność i długowieczność naszych zwierząt. Nasze krowy po raz pierwszy wychodzą na pastwisko już w kwietniu, a sezon pastwiskowy kończymy zwykle z początkiem listopada. W szczycie sezonu, jeśli tylko warunki pogodowe na to pozwalają, krowy spędzają dzień i noc na pastwisku, a do obór schodzą tylko na czas udoju. Szczęśliwe krowy. Żeby się o tym przekonać, to najlepiej tu przyjechać i zobaczyć to na własne oczy. Poczuć ten specyficzny klimat Juchowa. Staramy się zapewnić zwierzętom warunki jak najlepsze do wyrażania naturalnego behawioru i dobrego, długiego życia. Krowy żyją u nas średnio dwukrotnie dłużej niż w statystycznym polskim stadzie.

Czym charakteryzuje się mleko sienne, jakie ma walory?

– Mleko sienne produkowane jest w oparciu o żywienie sianem i zielonką – w okresie żywienia letniego. Możemy stosować również buraki pastewne i ograniczone ilości pasz treściwych. Nasze krowy produkują dzięki temu wyjątkowo smaczne i pełne wartości odżywczych mleko. Nie znajdziesz w nim zapachu i smaku kiszonki. Nasi klienci to doceniają i wracają do nas po więcej. W badaniach laboratoryjnych naszego mleka, oznaczono wyższą zawartość witamin A i E, β-karotenu, laktoferyny i lizozymu niż w mleku konwencjonalnym. Mleko sienne charakteryzuje się również wyższą zawartością kwasów omega-3 i CLA.

Mleko sienne ma certyfikat GTS.

– Jesteśmy z niego dumni! To europejski systemem jakości. Produkt tak oznaczony musi mieć udokumentowana tradycję, a jego nazwa powinna oddawać specyfikę produktu. Nasz proces produkcji mleka siennego jest kontrolowany przez jednostkę certyfikującą sprawdzającą zgodność naszego żywienia i procedur w gospodarstwie z normami unijnymi.

Produkujecie także sery. Jakie?

– Produkujemy świetny twaróg pełnotłusty, sery pleśniowe i sery twarde. Każdy z nich ma swoją nazwę – nasz serowar ma wyjątkową fantazję pod tym względem. Mamy tu m.in. ser Kamamber, Juchowo Blue’s, Serduch, Kundel, Śpioch i Kłamczuszek. Koniecznie trzeba spróbować! Osobiście jestem wielką fanką naszych serów

W miejscu tego gospodarstwa funkcjonował kiedyś PGR?

– Tak. Później, na tym terenie, prowadzone było gospodarstwo ekologiczne, a w 2001 roku powstała tu Fundacja im. Stanisława Karłowskiego. Od 2004 roku Spółka Rolnicza Juchowo Sp. z o.o. prowadzi na tym terenie to wyjątkowe gospodarstwo.

 

Chcesz przeczytać cały artykuł?

https://agronomist.pl/artykuly/monika-liberacka-z-krainy-mleka-siennego

https://agronomist.pl/