Żona bacy Krzysztofa, mama 4 dzieci, razem z mężem prowadzi gospodarstwo. Kiedy mąż zaczynał przygodę z bacówką, początki były trudne, nie przebywałam tam w dzień w dzień, ale przygotowywała cały szałas na rozpoczęcie sezon. Dziś w bacówce pomaga też syn, chociaż jeszcze niepełnoletni, to spędza już czas na bacówce, często też pomaga przy wyrabianiu oscypków. Chociaż jak przyznaje bacówka to ciężka praca, od świtu do nocy, dzień w dzień, to nigdy nie wstydziła się, że wychowała się na gazdówce i dziękuje swojej mamie za to że nauczyła ją z tego żyć.
